Pamięć o zbrodniach komunistycznych: „Dom terroru" i Cmentarz Centralny

20 August 2011
Krisztián Ungváry

XX w. był czasem totalitaryzmów, które legitymizowały się nawzajem zagrożeniem ze strony tego drugiego. Spustoszenia, masowe mordy i deportacje przeprowadzane były ze wskazaniem na działanie prewencyjne. Pod tym względem pomiędzy zbrodniami komunistów i nazistów istnieją wzajemne i ścisłe relacje przyczynowo-skutkowe. Jednak kultura pamięci, która bierze pod uwagę zbrodnie tylko jednego ustroju totalitarnego, ryzykuje zaprzęgnięciem w służbę, a zatem i w zbrodnie, innego ustroju totalitarnego lub też ich bagatelizowaniem. Omawiane w moim artykule dwa miejsca pamięci stanowią wzorcowe przykłady tego zjawiska.

 „Dom terroru”

Dom przy Andrássystraße pod numerem 60 był wręcz predestynowany, by stać się muzeum, ponieważ to tutaj do 1945 r. znajdowała się centrala partii węgierskich narodowych socjalistów, a następnie do 1989 r. - komunistycznej policji politycznej. Narodowo-konserwatywny rząd Viktora Orbána nie szczędził kosztów i w 2002 r. utworzył tutaj najbardziej imponujące węgierskie muzeum od ostatnich 15 lat. Na wewnętrznym dziedzińcu muzeum widać instalacje fotograficzne w postaci „Ściany sprawców” oraz „Ściany ofiar”. Na trzech kondygnacjach utworzono bogato wyposażone pomieszczenia, które przedstawiają wybrane aspekty dwu dyktatur - strzałokrzyżowców oraz komunistów.

Politycy z obozu socjalistów i liberałów od początku krytykowali pomysł stworzenia muzeum w tym domu. Minister Spraw Zagranicznych László Kovács żądał, by zamiast „Domu terroru” stworzyć „Dom pamięci i pojednania” w innym miejscu. Pojednanie zakłada jednak odpowiednie uznanie winy. To zaś ze strony sprawców nigdy nie nastąpiło.

Tematem pierwszej sali wystawowej jest „podwójna okupacja”. Wprawdzie świadomie postanowiono, że wystawa nie będzie przedstawiała drogi do Holocaustu – co dziwne, strony były ze sobą zgodne, by ten temat przesunąć do osobnego muzeum znajdującego się na uboczu – a jednak w tej skróconej prezentacji znalazły się kompromisy, od których włos się jeży na głowie. Zwiedzającym sugeruje się, iż odpowiedzialnością za ataki na Żydów można obarczyć zaledwie garstkę ludzi, mimo że w rzeczywistości było wręcz przeciwnie. W obliczu obciążającego faktu, że na rabunku żydowskiego majątku skorzystały setki tysięcy Węgrów, a partie rządzące przed 1944 r. w kwestii wrogości wobec Żydów niespecjalnie różniły się od strzałokrzyżowców, powyższa informacja stanowi całkowite wprowadzanie w błąd. Wprawdzie polityka Miklósa Horthy’ego temperowała radykalizm węgierskich antysemitów, ale jego zasługi nie mogą przykryć odpowiedzialności za prześladowania Żydów przed 1944 r.

W pomieszczeniu, w którym przedstawiono zmianę odzieży, najbardziej wyraźna jest porażka przedstawienia symbolicznego. Na obracającym się podium widoczne są dwie figury oparte o siebie plecami, odziane w mundury strzałokrzyżowców oraz komunistycznej policji politycznej. Na ekranie pokazywane są ponadto przebierające się cienie. Ponieważ w 1945 r. ani jeden strzałokrzyżowiec nie włożył munduru policji politycznej, prezentację tę można określić jedynie jako zafałszowanie historii. Gdyby autorzy wystawy chcieli zaprezentować elementy wspólne dla obu partii totalitarnych, musieliby wskazać ciągłość przynależności do obu partii.

Koncepcja autorów wystawy, aby przedstawić ciągłość na przykładzie członków policji politycznej, wskazuje jednocześnie na pewien problem tej wystawy, mianowicie na unikanie podjęcia tematu narodowej odpowiedzialności. O członkach policji politycznej można przeczytać jedynie pół zdania: „organizacja zrzeszająca element radykalnie lewicowy, kryminalistów oraz byłych oprawców strzałokrzyżowców”. W rzeczywistości wśród dowództwa policji politycznej, czyli wśród osób, których portrety przedstawiane są na wystawie, nie ma ani jednego „oprawcy strzałokrzyżowców” i ani jednego zwykłego kryminalisty. Wielu z nich było faktycznie komunistami z przekonania. U większości pewną rolę w motywacji do wstąpienia do policji mogła również odegrać zemsta, ponieważ pierwszymi członkami policji politycznej byli głównie Żydzi, którzy najpierw zaznali ucisku podczas rządów Miklósa Horthy’ego (1.3.1920–16.10.1944) jako członkowie żydowskiej Służby Pracy (specjalna jednostka pracy przymusowej w armii węgierskiej), czyli jako ofiary. Tylko niewielu przyjechało z emigracji. Wystawa przedstawia przede wszystkim materiał kompromitujący komunistów. W muzeum „Dom Terroru” niewiele jest natomiast miejsca na antyfaszyzm.

W pomieszczeniu dotyczącym oporu antykomunistycznego można przeczytać następujący tekst: „Kilkadziesiąt tysięcy ludzi zgłosiło się do organizacji zbrojnego oporu (...) Nazwiska wielu są nieznane. O innych nadal opowiadane są komunistyczne kłamstwa, mimo że są prawdziwymi bohaterami”. Trudno interpretować te zdania inaczej niż jako twierdzenie, że wszystkie działania antykomunistyczne, a zatem również te radykalnie prawicowe i rasistowskie, powinno się określać mianem bohaterstwa i idealizować, co oznacza, że motywacja antykomunizmu nie jest krytycznie analizowana i różnicowana.

Niezróżnicowana prezentacja pojedynczych losów prowadzi do mylenia ze sobą sprawców i ofiar. Szczególnie rzuca się to w oczy w zrekonstruowanej izbie tortur. Obok żadnego z portretów umieszczonych w celach nie jest napisane, co dokładnie zarzucano przedstawionym osobom i dlaczego padły ofiarą terroru. Te ofiary, w przypadku których należałoby również rozważać ich biografię jako sprawców, zostały pominięte lub należą wyłącznie do obozu antykomunistycznego. Układ wystawy wskazuje na aktualne względy polityczne brane pod uwagę przez jej autorów, dzięki czemu odważyli się wprawdzie przedstawić kontrowersyjne postaci strony antykomunistycznej jako ofiary, ale już nie przyłożyli tej samej miary do komunistów.

Wartościujące intencje w węgierskiej polityce pamięci są niewątpliwe, zwłaszcza po analizie przemówień i komentarzy wygłoszonych przy okazji otwarcia muzeum. Premier Viktor Orbán w przemówieniu inauguracyjnym w lutym 2002 r. powiedział, że dyktatury na Węgrzech mogły dojść do władzy tylko dzięki pomocy z zewnątrz. W przypadku Republiki Rad (19.3.–2.8.1919) nie jest to jednak prawda. Zaś w czasie rządów Döme Sztójay (22.3.–29.9.1944) deportacje Żydów przeprowadzane były w przeważającej mierze przez funkcjonariuszy węgierskich.

Cmentarz Centralny

Ofiary wszystkich ważnych procesów politycznych w latach 1945 - 1962 zostały pochowane na Cmentarzu Centralnym na dwu parcelach. Na terenie parceli nr 298 spoczywają ci, którzy w latach 1945 - 1956 zostali skazani za domniemane lub faktyczne „zbrodnie wojenne” i „zbrodnie przeciwko ludzkości”, ale również ci, którzy stali się ofiarami procesów pokazowych. Strzałokrzyżowcy, zbrodniarze wojenni, demokraci i socjaliści leżą tu obok siebie. Na sąsiedniej parceli nr 301 pogrzebano zarówno ofiary procesów pokazowych w jak i uczestników rewolucji w 1956 r.

Po transformacji ustrojowej teren ten okazał się być miejscem pamięci, gdzie zderzały się różne interpretacje przeszłości. Alternatywna grupa artystów „Inconnu” już w 1989 r. ustawiła na parceli nr 298 liczne tzw. „kopjafa” (drewniane belki nawiązujące do przedchrześcijańskich zwyczajów pogrzebowych Madziarów). W reakcji na nowoczesność tego pomnika historii jeszcze w tym samym roku powstało stylizowane wejście do madziarskiej zagrody z napisem: „Wędrowcze, który tu przychodzisz, przez tę bramę możesz przejść tylko z węgierską duszą.” Za nim umieszczona jest marmurowa tablica z następującą inskrypcją: „Zginęli męczeńską śmiercią za ojczyznę”. Zdania te stanowią przykład postawy, zgodnie z którą pochowanych należy traktować jako ofiary szczególnego prześladowania skierowanego przeciwko Madziarom. Temu zaś, że sprawcy (sędziowie, policjanci, oficerowie, politycy i inni) bez wyjątku czuli się Madziarami, inicjatorzy inskrypcji nagrobnych tym samym pośrednio zaprzeczają.

Przez ponad 15 lat nie mówiono o fakcie, że na parceli nr 298 spoczywają zarówno niewinne ofiary jak również masowi zbrodniarze, czy też, że nawet niektórzy masowi zbrodniarze nie zostali straceni za swoje czyny, ale za wymyślone delikty. Trudo przeprowadzić „oczyszczenie” parceli z osób problematycznych, ponieważ ich rodziny odebrałyby to jako bezczeszczenie grobów. W przypadku wielu ofiar należy stwierdzić mieszankę winy faktycznej i zmyślonej. W razie konsekwentnego podziału na parceli pozostałoby niewiele osób. Sytuację dodatkowo utrudnia fakt, że jednej grupy na niej brakuje całkowicie: komunistów zabitych podczas procesów pokazowych. Albo nie zostali oni tutaj pochowani, albo jeszcze w roku 1956 dokonano ich ekshumacji i ponownego uroczystego pochówku. Możliwość wymiany tablic pamiątkowych i stosownego oddania zawiłego oblicza obu miejsc pamięci przy pomocy nowych tekstów najwyraźniej pozostaje dla decydentów politycznych po dziś dzień zadaniem, którego próbują uniknąć.

 


Krisztián Ungváry (ur. 1969) - węgierski historyk specjalizujący się w historii politycznej i wojskowej XX wieku. Jego najbardziej popularne prace dotyczą badań nad oblężeniami Budapesztu podczas II wojny światowej. Jest jednym z założycieli Węgierskiego Stowarzyszenia Boyscout.