Spór o dziedzictwo „Praskiej wiosny”
Spoglądając na rok 1968, natrafiamy na niezwykły fakt, iż mianowicie „Praska wiosna” na zachodzie odbierana była z szacunkiem i sympatią, natomiast w Pradze, zwłaszcza po powstaniu niepodległej Republiki Czeskiej w 1992/93 r. znaczne części nowych elit politycznych i opiniotwórczych przyjmowały ją raczej ze sceptycyzmem i otwartą dezaprobatą.
Podczas gdy w Europie, nawet w krajach byłego bloku wschodniego, jej stłumienie uważa się za narodową, czechosłowacką tragedię, w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych słychać było czeskie głosy, które upatrywały w „Praskiej wiośnie” przede wszystkim walkę frakcji komunistycznych pomiędzy sobą, a całe wydarzenie uważały za epizod w historii absurdalnego eksperymentu – komunizmu.
W Republice Czeskiej wczesnych lat dziewięćdziesiątych opinie o Dubčeku zaczęły się znacznie różnić. Młodsi konserwatywni dziennikarze przypisywali go bezpowrotnie obozowi komunistycznemu. Nieco bardziej zniuansowane głosy przyznają wprawdzie, iż ówcześni reformatorzy starali się uczynić ustrój bardziej ludzkim, krytykują ich jednak za iluzoryczną, niespójną i słabowitą politykę. Główne znaczenie „Praskiej wiosny” dostrzegają w jej niepowodzeniu, ponieważ dzięki temu ostatecznie pogrzebana została iluzja o możliwości zreformowania ustroju komunistycznego. Przeciwnie, znani uczestnicy wydarzeń roku 1968, tacy jak Karel Kosík, Jiří Pelikán lub Eduard Goldstücker, twierdzą, iż nowy establishment liberalno-konserwatywny wobec „Praskiej wiosny” zachowuje się nie inaczej niż swojego czasu reżim Husáka. „Praska wiosna” została rzekomo dwukrotnie „pogrzebana” przez przywódców politycznych – po 1968 r. i po 1989 r. Z procesu dyferencjacji politycznej w Republice Czeskiej po 1989 r. zwycięską ręką wyszły partie neoliberalne. Chciały zaznaczyć, że mają inną koncepcję demokracji i społeczeństwa niż ta sprzed 1968 r. Dzięki schematycznemu przeciwstawieniu „porządku naturalnego” i „aroganckiej konstrukcji“ zaprojektowanemu technokratycznie lepszemu światu, wszyscy socjaliści i lewicowi liberałowie zostali oznaczeni jako polityczni wrogowie, zagrażający podstawom wolności człowieka. „Praska wiosna” stała się wydarzeniem politycznym i znalazła się w centrum politycznej konfrontacji. Jednak to nie członkowie partii przed 1989 r. stali się celem krytyki, ale „pokolenie 68” oraz związani z nimi dysydenci, na przykład w postaci ruchu obywatelskiego „Karta 77“.
Jeżeli chcemy zrozumieć chwilowe lekceważenie „Praskiej wiosny” po 1989 r. również w ramach refleksyjnego antykomunizmu w Czechach, dużą jego część należy w szczególny sposób tłumaczyć jej porażką. Nadeszła sukcesywnie, a najtrudniejszą jej część załatwili sami reformatorzy. Ich niezdolność do niezrezygnowania z określonych zasad politycznych i oddania władzy we właściwym czasie, zamiast roić sobie, że zwykłe trwanie na określonych stanowiskach jest mniejszym złem, nie była przypadkiem. W niej odzwierciedlała się istotna różnica pomiędzy zreformowaną komunistyczną polityką zastępczą oraz legalną i demokratyczną polityką, która wie, że jest podporządkowana narodowi, parlamentowi i konstytucji kraju. Stłumienie próby zreformowania komunizmu doprowadziło do rezygnacji, cynizmu, emigracji. Ucieczka w życie prywatne oraz zewnętrzna kolaboracja z reżimem cechowały dwudziestolecie rządów Husáka. Represje, ale również konformizm polityczny i zapieranie samego siebie przemieniły kraj w kulturalną pustynię. Do 1989 r. wszelkie myślenie o reformach zostało z partii wykluczone.
W pierwszej połowie lat 90-tych polityczna instrumentalizacja bardzo powoli ustępuje. Zróżnicowane oceny oraz powrót stylu argumentacyjnego w sporach o dziedzictwo „Praskiej wiosny” są niewątpliwe. Ponadto, mimo kontrowersyjnych ocen tego reformatorskiego eksperymentu, „Praska wiosna” i jej gwałtowne zduszenie jest głęboko wpisane w zbiorową pamięć obywateli. Według ankiet większość osób uważa „Praską wiosnę” za próbę odnowienia demokracji oraz sprawę większości narodu.
Inaczej wyglądało podejście do „Praskiej wiosny” na Słowacji. Zarówno proces reform w 1968 r., jak i następstwa jego porażki były tam spowolnione. Ponieważ federalizacja kraju była jedyną reformą z roku 1968, która przetrwała restaurację polityczną po 1969 r., reżim Husáka na Słowacji posiadał pewną legitymację. Słowacja pod panowaniem komunistów wykonała największy skok urbanizacyjny i industrializacyjny w swojej historii. Zmiana ustroju w 1989 r. nie doprowadziła do silnej polaryzacji pomiędzy demokratyczną opozycją i oficjalnymi strukturami, co przełożyło się na umiarkowaną konfrontację z komunistyczną przeszłością oraz dezaprobatę wobec „lustracji” prowadzonej w Czechach po 1989 r. Na Słowacji po 1989 r. nastawienie wobec dziedzictwa procesu reform z 1968 r. było generalnie bardziej pozytywne.
Komunizm reformowany, tak samo jak eurokomunizm, nie pozostawił ani w sensie teoretycznym, ani instytucjonalnym dziedzictwa, do którego mogłyby czy wręcz musiałyby nawiązać nowo zdobyte demokracje po 1989 r. Komunizm reformowany jako koncepcja demokratyczna nie jest jednak ani identyczny z ogólnospołecznym zrywem demokratycznym, który nazywany jest „Praską wiosną”, ani z jego znaczeniem dla historii czeskiej, słowackiej, ani europejskiej.
Dlaczego „Praska wiosna” fascynowała Zachód? Dla socjalistów i eurokomunistów „Praska wiosna” była nadzieją, że wytęsknione połączenie sprawiedliwości społecznej i demokracji może się urzeczywistnić. Dla modernizatorów i technokratów była eksperymentem, który mógł pokazać, czy następuje konwergencja ustrojów, czy rozbudowa państwa dobrobytu na Zachodzie znajduje odpowiednik w demokratyzacji i wolnorynkowym otwarciu się Wschodu. Dla socjaldemokratów „Praska wiosna” była inspiracją i zarysowała perspektywę przezwyciężenia podziału lewicy na komunistów i socjaldemokratów.
Wyobrażenie, iż totalitarny komunizm sowiecki może zostać pokojowo i bezkrwawo przezwyciężony, zelektryzowało nawet polityków o przekonaniach obywatelskich i konserwatywnych, takich jak na przykład Margaret Thatcher czy George Bush Senior. Sama wizja możliwości pokojowego przezwyciężenia europejskiego podziału poruszała prawie wszystkich, nawet osoby niezaangażowane w politykę. Wreszcie była „Praska wiosna” wydarzeniem medialnym na skalę światową. Miliony obywateli zobaczyły na ekranach telewizorów nocny najazd na mały kraj, który nikomu nie zagrażał, ale starał się posprzątać własne kłamstwa i niedemokratyczne praktyki. „Praska wiosna” trwale zmieniła sposób patrzenia na naturę komunizmu sowieckiego. Znani intelektualiści europejscy, jak Jean-Paul Sartre i Bertrand Russell piętnowali interwencję wojskową jako „moskiewski Wietnam“.
„Praska wiosna” trwale wpłynęła na kraje byłego bloku wschodniego, ponieważ możliwość zamiany dyktatorskiego systemu o sowieckim charakterze na nowe swobody na kilka miesięcy stała się rzeczywistością. Protesty przeciwko interwencji wojskowej organizowane w Związku Radzieckim, Polsce, na Węgrzech i w NRD przez małe i wtedy bezsilne grupy dysydentów wyznaczyły cezurę w rozwoju bloku wschodniego. Był to początek obywatelskiej opozycji oraz historyczny koniec komunizmu reformowanego.
„Praska wiosna” daje niewiele okazji do ferowania jednoznacznych wyroków. Ani prosta formuła reformowanych komunistów, iż jest ona bezpośrednim poprzednikiem „aksamitnej rewolucji”, nie jest prawdziwa, ani też neoliberalne przeciwstawianie interesów narodu, który pragnął demokracji, interesom reformowanych komunistów, którzy dążyli jedynie do unowocześnienia swojej władzy.
Pod względem kulturowym lata sześćdziesiąte oznaczają produktywny czas przełomu. Jeszcze nie tak bardzo widoczne cywilizacyjne zapóźnienie wobec zachodu oraz przedekologiczny fetyszyzm wzrostu i techniki wzmacniały perspektywę długoterminowego zbliżania się ustrojów na wschodzie i zachodzie, w którą wtedy wierzono. Zdumiewający, światowy renesans marksizmu w latach 60-tych ułatwiał komunikację ponad granicami i blokami. Ideologicznie „Praska wiosna” znajdywała się na poziomie współczesnego jej błądzenia. Ówcześni reformatorzy byli przekonani, że struktury społeczne powstałe poprzez upaństwowienie nie mogą już zostać zrewidowane. Właśnie dlatego, że wierzyli w historyczną misję socjalizmu, odważyli się na więcej demokracji.
Mimo wspomnianych ograniczeń programowych ogólnospołeczny proces roku 1968 stanowił transformację ustrojową, której bez przemocy nie udałoby się już zatrzymać. To właśnie w demokratycznej wywrotowości tego procesu reform i transformacji, dzięki której został złożony historyczny dowód na możliwość pokojowego przezwyciężenia dyktatury komunistycznej, leży historyczne znaczenie „Praskiej wiosny”.
dr Jan Pauer - historyk, tłumacz i filozof. W latach 1990-1993 współpracował z utworzoną przez rząd czeski komisją historyków do badań nad historią byłej Czechosłowacji w latach 1967-1971. Od 1993 roku pracownik Centrum Badań Europy Wschodniej Uniwersytetu w Bremie. Współtwórca wielu filmów dokumentalnych, uczestnik kilkunastu audycji radiowych oraz autor artykułów prasowych na temat historii, kultury i polityki w Europie Wschodniej.